O NAS          DO POCZYTANIA         W KONTAKCIE
28 października 2017
Walka z czasem, czyli o zasadach 
05.09.2017  Walka z czasem… Umawiamy się na godzinę.
W rolach głównych: Krzysztof i Julian.  
Role drugoplanowe: banda Juliana. 
Cześć!  
Zacznę nietypowo.. Dostałem dobrą lekcje od króla Juliana. Pokazał mi coś, czego wcześniej nie widziałem i postanowiłem się z Wami tym podzielić. Ciekaw jestem czy macie podobnie. 
Pierwsze primo - zanim zacznę… Zgodzicie się ze mną, że w rodzinie warto mieć zasady i łatwiej się współpracuje, jeśli wszystkie strony ich przestrzegają. Mam nadzieję, że tak.  
Drugie primo - to nowa obserwacja dla mnie… To, że wszyscy zgadzają się na zasady nie znaczy, że wszyscy zgadzając się na TE SAME zasady.
Umawiamy się na 19:00 
Wracam z pracy. Julian mocno zaangażowany w zabawę z podwórkową bandą. Temat przewodni? Ciężko powiedzieć, mają karabiny i hulajnogi, a najlepszym miejscem spotkań jest śmietnik koło parkingu. Średnia wieku bandy to 6-7 lat (może przydać później dla Was, abyście wiedzieli z kim szaleje młody. Czasem na Juliana tak wołamy). Tak czy inaczej, zabawa na całego. Julian zobaczył mój samochód i wpadł jak błyskawica do domu. Usłyszałem „Cześć Krzyś! Zmieniam broń i lecę dalej.”. 
Jako że jest gościem, który porusza się z prędkością światła, ledwo zdążyłem go zatrzymać i zapytać gdzie będzie i o której wraca. „Będę na SkateParku i wracam o 19:00.” Piona i poleciał… Nie wiem czy usłyszał, że życzyłem mu dobrej zabawy, bo banda już wiwatowała na jego powrót.  
Wykorzystując wolną chwilę postanowiłem nadrobić zaległości w pracy i w tematach firmowych. Czas zleciał szybko, nadeszła 19:00. Nasłuchuje i nic. Juliana brak. Wiem, ze ma zegarek i zawsze był na czas. Pewnie domyślacie się, że pojawił się lekki stresik doprawiony zmartwieniem. Czekam, czekam i nic. No to Hillar – trzeba ruszać na poszukiwania. Buty, bluza… wyostrzyłem wzrok i ruszam.  
Zajęło mi to trochę czasu. Uważnie nasłuchiwałem, bowiem średnia wzrostu całej ekipy to jakieś 120cm, więc schować się mogli nawet w wysokiej trawie. Mija chwila i jest. Roześmiany w gronie bandy. 
Przerwana zabawa 
Wracając jednak do “Walki z czasem”. Zawołałem i zapytałem która jest godzina, nadmieniając, że jest po 19:00. Dodałem, że troszkę się już martwiłem, więc wyszedłem na poszukiwania. Podszedł, chwilę rozmawialiśmy. Wydawało mi się, że moja reakcja była zupełnie normalna, odruchowa. Chciałem dowiedzieć się gdzie jest, o której wróci i poprosiłem, aby się meldował jak zmienia plany.  
I teraz najlepsze: po tym komunikacie zaobserwowałem u Króla coś niespodziewanego. Wycofanie, złość, żal, smutek i prawie łzy. No to pięknie, pomyślałem. Znamy się już trochę i wiem, że wiele spraw potrafi załatwić na tzw. odwrócony uśmiech. Pewnie to też znacie, nie chciałem dać się zwieść i ulegać. 
Powtórzyłem swoje i poprosiłem, żeby ustalił nową godzinę i miejsce swojego pobytu. Na każde moje pytanie słyszałem jednak tylko „nie wiem, już nie chcę, idę do domu…”. Przyglądałem mu się i słuchałem, próbując zrozumieć co się dzieje. Mówiłem wolno, spokojnie, żeby jak najszybciej się dogadać, przybić piątkę i po sprawie. Byłem naprawdę zakręcony. Przecież mamy rodzinną zasadę o meldowaniu się na konkretną godzinę, że mówi gdzie jest, z kim i u kogo co robi. Zawsze działało.  
Nie chciał się już więcej bawić. Wrócił do domu i położył się smutny. Usiadłem obok i starałem się zrozumieć, pytałem o wszystko, obserwowałem… Wiedziałem, że jego emocje są prawdziwe. Coś jest na rzeczy. Czegoś nie widzę, czegoś nie rozumiem. Przeleciałem jeszcze raz całą sytuacje. Klatka po klatce w pamięci i mnie olśniło.  
Emocje nie kłamią 
Spokojnie porosiłem o przytulasa i powiedziałem, że chyba wiem, dlaczego tak to wszystko poszło. Julian jest super gościem i kocha się przytulać. Przytulił się i poczułem, że jest mu lepiej. Powiedziałem tak:  
Julek, bardzo Cię kocham. Zrobię wszystko, abyś to czuł i chcę, żebyś o tym pamiętał. Twój uśmiech i dobre samopoczucie są ważne i chciałbym, byś zaczął się znów uśmiechać. Chyba wiem dlaczego jesteś taki smutny. Chodzi o to, że wyrwałem Cię w super momencie zabawy, kiedy pewnie zdobywaliście jakąś bazę i musieliście działać razem. A ty jesteś generałem i zostawiłeś swoją załogę od tak bez słowa, bo cię stanowczo zawołałem. Trafiłem?  
Nie musiał nic mówić… Wtulił się jak nigdy.  
Bingo. Emocje zawsze są prawdziwe. On nie miał problemu z meldowaniem się i komunikowaniem gdzie jest. Robił coś ważnego a ja mu to przerwałem. To go zabolało i nie mógł mi tego powiedzieć wcześniej, bowiem nasza rozmowa było o zasadach w rodzinie i punktualności. Chciał coś dokończyć i teraz, kiedy patrzę na to z perspektywy wczorajszego dnia, rozumiem go. My jako dorośli nie lubimy jak ktoś nam coś przerywa. Jesteśmy zajęci i zawsze możemy powiedzieć, że musimy coś dokończyć, a cały świat ma się dopasować.  
Przykład idzie z góry 
Zdarzyło Wam się kiedyś umówić na coś z dzieckiem a potem to przesunąć? Mi tak. Nie tylko z dzieckiem. Chyba każdemu się to zdarza. A wiadomo nie od dziś, że dzieci widzą co robią dorośli i naśladują to. Jeśli jest coś ważnego do zrobienia i rzutuje to na inne sprawy warto porozmawiać i zastanowić się, co można zrobić w takiej sytuacji.  
Nauczeni zaistniałą sytuacją wypracowaliśmy na to z Julianem na to sposób: jeśli nie pojawi się o czasie, będzie zawsze w pobliżu domu, abym mógł tylko wyjrzeć i zobaczyć, że jest cały. Mam to zrobić 1 minutę po czasie. Jak jest cały to nie muszę się martwić. Jeśli dana zabawa się skończy, Julian ma się zameldować. „Jestem.” Najczęściej pije szklankę mleka, łapie kanapkę i ucieka. Jak jest czas synchronizujemy zegarki i leci dalej.   
Dla mnie lekcja jest następująca: warto być mega czujnym obserwatorem, bowiem emocje nie zawsze są wywołane tym, co na pierwszy rzut nam się wydaje, a zwłaszcza u dzieci. Taki rzeczy właśnie uczy nas rodzina. 
I jak tu się nie kochać.. Udajemy koty jak by ktoś się nie domyślił.

Odzyskaliśmy uśmiech i radość. Kiedy Magda jak wróciła z pracy, zastała nas szczęśliwych i zadowolonych, że razem spędzamy czas.  
Taka to rodzina po walce z czasem…  
CZEŚĆ, NAZYWAMY SIĘ RODZINA Z ODZYSKU I CIESZYMY SIĘ, ŻE JESTEŚ Z NAMI. 
Dzień w dzień realizujemy nasze MARZENIA i dzielimy się wszystkim na ŻYWO!
Zapraszamy CIĘ do NASZEJ podróży. 
Serwujemy inspiracje, uśmiech i sposób na SZCZĘŚCIE, ZDROWIE i OBFITOŚĆ.
myHillar.com Sp. z o.o.
ul. Spokojna 46
83-010 Straszyn 
NIP: 6040200665
Kim oni są?
Dwoje ludzi z dwóch światów. Dwoje dzieci z dwóch światów. W środku pies i mapa marzeń. Magdalena Soszyńska i Krzysztof Hillar postanowili dać sobie szansę i już od prawie 3 lat tworzą jak sami na to mówią Rodzinę z odzysku. Mają plan się razem zmarszczyć i spełnić tyle marzeń, ile tylko się da. Są dobrzy w komunikacji, byciu w kontakcie i rozciąganiu doby w czasie. 
Znajdź nas w sieci:
  Facebook 
  Youtube
krzysztofhillar.com - wszelkie prawa zastrzeżone
 2018-2028 All Rights Reserved