O NAS          DO POCZYTANIA         W KONTAKCIE
16 listopada 2017
Paryż pełen emocji 
Paryż to naprawdę piękne miejsce. Wybraliśmy się tam dosłownie na kilka dni. Wynajęliśmy pokój w hotelu, w dzielnicy Łacińskiej. Oboje byliśmy wcześniej w Paryżu, jednak ani Magdalena, ani ja nic nie pamiętaliśmy.   
O tym wyjeździe prędko nie zapomnimy… Dlaczego? Czytajcie dalej. 
Chwile grozy
Dlaczego do Paryża? Nie mam pojęcia… Decyzja o wyjeździe właśnie tam była całkowicie spontaniczna, jednak bardzo trafiona. Już pierwszego dnia zrobiliśmy 10 km pieszo, zwiedzając naprawdę wiele. Wylądowaliśmy w Paryżu około 18:00 wieczorem, więc możecie sobie wyobrazić, do której godziny chodziliśmy.  
Następnego dnia zerwaliśmy się wcześnie rano i zjedliśmy pyszne śniadanie koło Panteonu. Tu ciekawostka: Panteon był jedynym miejscem, które zwiedziliśmy od środka. Szkoda nam było słońca, było tak pięknie i ciepło. Cały dzień spacerowaliśmy, robiliśmy zdjęcia… Jeśli mieliśmy ochotę, kupowaliśmy wino, bagietkę i graliśmy na trawniku w karty. Soszka jest mistrzynią w Remika.  
Jednego dnia spaliśmy, o ile dobrze pamiętam, prawie do 12:00… To się nazywa urlop. Spędzaliśmy razem naprawdę cudowny czas.  
Ostatniego dnia wstajemy rano i pakujemy rzeczy. Niedługo wylatujemy i trzeba się zbierać. Spakowani – tylko dowody osobiste i można lecieć. Sprawdzamy, sprawdzamy… Nie ma mojego dowodu. Gorąco mi się zrobiło. Przetrząsnąłem cały pokój, wszystkie rzeczy, torby i zakamarki. Nie ma… No to lipa. Trzeba będzie zgłosić zaginięcie dokumentów. Spakowani lecimy na dół do recepcji i mówię, jak wygląda sytuacja.  
Pani dzwoni do konsulatu i dowiaduje się, co trzeba zrobić. Otrzymuję instrukcje:  
– zrobić zdjęcia do tymczasowego paszportu, 
– pojechać na policję i zgłosić zaginięcie dowodu,  
– przygotować około 200 euro (nie pamiętam dokładnie ile),  
– przyjechać do konsulatu z zaświadczeniem z policji, zdjęciami i pieniędzmi.  
Tylko spokojnie… 
Plan prosty. Na początek wskoczyłem do metra, żeby zrobić zdjęcia. Było niedaleko, więc szybko załatwiłem sprawę.  
Kolejny krok – Taxi. Wsiadamy już z bagażami i jedziemy. Pierwszy przystanek: bankomat. Wyskakuję i wypłacam gotówkę, żeby na wszystko wystarczyło. Zdjęcia są, kasa jest. Jedziemy na policję. Wierzę, że zdążymy to załatwić.  
Po kilku minutach kierowca zatrzymuje się przy komisariacie policji. Wbiegamy do środka, a tam wyluzowany policjant., któremu nic a nic się nie spieszy. Opisuję sytuację i dodaję, że bardzo zależy nam na czasie. Bo taxi czeka, bo samolot… On z uśmiechem nas uspokaja. Tylko spokojnie.  
No to czekamy. Ja się lekko gotuję widząc, jak przekłada papiery i rozmawia z kolegami. Nic nie rozumiem, jednak w tak napiętej atmosferze mocno drażni mnie jego zachowanie.  
Magdalena w tym czasie przeszukuje jeszcze raz swoje dokumenty. Wyrzuciła wszystko i trzyma swój dowód w ręku. ”Mam tylko jeden…” Po chwili przesuwa swój i zaczyna się  śmiać. „Jest! Skleił się z moim.”  
Kamień z serca! Podziękowaliśmy policjantowi za „wsparcie” i pobiegliśmy z powrotem do taksówki. Pojechaliśmy już prosto na lotnisko, a cała historia dobrze się skończyła.  
Dużo śmiechu, dużo pięknych widoków, kilometry w nogach, tona zdjęć, wino, tańce… Wyjazd mega udany. Polecamy Paryż każdemu! 
CZEŚĆ, NAZYWAMY SIĘ RODZINA Z ODZYSKU I CIESZYMY SIĘ, ŻE JESTEŚ Z NAMI. 
Dzień w dzień realizujemy nasze MARZENIA i dzielimy się wszystkim na ŻYWO!
Zapraszamy CIĘ do NASZEJ podróży. 
Serwujemy inspiracje, uśmiech i sposób na SZCZĘŚCIE, ZDROWIE i OBFITOŚĆ.
myHillar.com Sp. z o.o.
ul. Spokojna 46
83-010 Straszyn 
NIP: 6040200665
Kim oni są?
Dwoje ludzi z dwóch światów. Dwoje dzieci z dwóch światów. W środku pies i mapa marzeń. Magdalena Soszyńska i Krzysztof Hillar postanowili dać sobie szansę i już od prawie 3 lat tworzą jak sami na to mówią Rodzinę z odzysku. Mają plan się razem zmarszczyć i spełnić tyle marzeń, ile tylko się da. Są dobrzy w komunikacji, byciu w kontakcie i rozciąganiu doby w czasie. 
Znajdź nas w sieci:
  Facebook 
  Youtube
krzysztofhillar.com - wszelkie prawa zastrzeżone
 2018-2028 All Rights Reserved