O NAS          DO POCZYTANIA         W KONTAKCIE
7 lipca 2018
48H do wylotu i przygoda z Bączkiem!
Dzień drugi: Do wylotu pozostało około 48h.
Miejsce: Warszawa
Skład: Sosz, Kris, Amelson, nowy – ksywa “Bączek”

Był plan wyspać się… nie wyszedł. Wiem nasuwa się pytanie, dlaczego? Dlaczego? Przecież na urlopie można pospać i leniuchować w łóżku do 14:00. Kto tego nie lubi? Kto tego nie robił?
No właśnie taki był plan. Plan nie wyszedł. Okazało się, że Soszka ma ustawione paznokcie na 9:00 gdzieś, gdzie jedzie się 30min. Więc trzeba wstać o 7:30, aby w 1h się ogarnąć i sprytnie wyruszyć. To był plan. Wyszło tak. Wstaliśmy po 8:00 wyjechaliśmy 9:00. Spóźniliśmy się, ale mała była taka słodka, że wszystko zostało wybaczone. Tak dzień się rozpoczął.
Następnie naszym czystym wozem fik do centrum na jakieś pyszne śniadanie. Bułkę przez bibułkę. Super sprawa, pyszna jajecznica i cudowne pieczywo. To ciekawe bowiem zaczęliśmy już rozmawiać o kolejnych wyjazdach i planach. Z Magdaleną nie ma, jak się nudzić.
Mieliśmy także kolejny plan. Jako że pogubiliśmy wszystkie czapki z daszkiem – jak by ktoś znalazł będziemy wdzięczni. Postanowiliśmy kupić sobie po jednej. Soszka wspominała już po drodze do Warszawy jakieś dwa dni temu, że jest taki sklep z samymi czapkami. Zna wie, gdzie jest wszystko. No i co okazało się, że jest w centrum w Złotych Tarasach. Jakoś z bólem zdecydowaliśmy się tam iść. Spacerek super bowiem warszawa skąpana w słońcu. 30stopni i lekki wiaterek. Bajka. Wchodzimy i Soszka nagle nic nie wie. Nie wie, gdzie ten sklep. Pyta ochroniarza on nie wie. Sprawdza plan i coś czaruje, że może na pierwszym piętrze czy coś. W Galerii morze ludzi… Idziemy, szukamy, idziemy szukamy. Nagle Soszka zmienia płytę. Cytuje. Chyba sobie ten sklep z czapkami wymyśliłam. Jednak, kiedyś tu kupiłam, ale w jakiś normalnym sklepie z ciuchami. Były także czapki…
Finalnie spędziliśmy tam prawie godzinę… szybko takie miejsce wyciąga z nas energię. Nie wiem, czy macie podobnie, ale nie będziemy w takich miejscach za często.
Po akcji Galeria… szybka ewakuacja do domku na drzemkę. Spała tylko Amelka. Prawie 2h. My w tym czasie ogarnęliśmy jakieś bieżące sprawy i trochę odsapnęliśmy. Jak tylko Amelka otworzyła oko zebraliśmy się i śmig nad Wisłę. Mamy takie swoje miejsce, gdzie zawsze udaje nam się postawić samochód. Pan jest taki miły dla nas – pewnie dlatego, że my dla niego. Tak to działa w życiu i biznesie co się dziwić.
Spacerek bulwarami. Piękna sprawa. Doszliśmy aż do Kontenera Dwa Osiem. Kto wie o co chodzi ten smacznie tam zjadł. Spacerek nam naprawdę dobrze zrobił. Wróciliśmy na leżaki do Grunt i Woda i spotkaliśmy się ze znajomymi. Gadu gadu, hihi hihi, takie tam, oh aha, no co ty, fajnie, ja też, może, aha… Miło czas leciał. Już o tym wspominaliśmy, że mamy nową zabawkę w składzie. Dron – dostał ksywę Bączek. Ładnie prawda J Postanowiłem polatać nad Wisłą i pokręcić widoki. Zabawka mega super. Powiem tak, warunki były takie sobie. Wiało i to mocno… Jednak najciekawsze czego dziś się o nim dowiedziałem to to! Lecę, lecę i nagle ekran coś piszczy i dokładnie 3 sek później czarny ekran z komunikatem – brak łączności. Możecie się tylko domyślać jak mi się gorąco zrobiło. Nagle, ekran powraca do żywych. Z komunikatem. Bączek wraca do domu. Przez chwilę bałem się, że poleci do Gdańska, ale okazało się, że wylądował sam, samiutki dokładnie w miejscu, w którym wystartował. Mądry Ci on bardzo. Czuje, że muszę poznać jego wszystkie możliwości.
Soszka potem gada z kimś przez tel i opowiada tą historię. Cytuje…Była awaria… Dron się nie spierniczył tylko wrócił do domu. Odpowiedź w słuchawce: Oooo jest mądrzejszy od nas. Kurtyna.
Wróciliśmy do domu, bo padało. Po drodze zakupy, jakaś sałatka w NOBO – polecamy i pomagaliśmy panu popchnąć auto, bo coś się zepsuło. Mała już śpi, a my planujemy kolejny dzień.
Do jutra.
CZEŚĆ, NAZYWAMY SIĘ RODZINA Z ODZYSKU I CIESZYMY SIĘ, ŻE JESTEŚ Z NAMI. 
Dzień w dzień realizujemy nasze MARZENIA i dzielimy się wszystkim na ŻYWO!
Zapraszamy CIĘ do NASZEJ podróży. 
Serwujemy inspiracje, uśmiech i sposób na SZCZĘŚCIE, ZDROWIE i OBFITOŚĆ.
myHillar.com Sp. z o.o.
ul. Spokojna 46
83-010 Straszyn 
NIP: 6040200665
Kim oni są?
Dwoje ludzi z dwóch światów. Dwoje dzieci z dwóch światów. W środku pies i mapa marzeń. Magdalena Soszyńska i Krzysztof Hillar postanowili dać sobie szansę i już od prawie 3 lat tworzą jak sami na to mówią Rodzinę z odzysku. Mają plan się razem zmarszczyć i spełnić tyle marzeń, ile tylko się da. Są dobrzy w komunikacji, byciu w kontakcie i rozciąganiu doby w czasie. 
Znajdź nas w sieci:
  Facebook 
  Youtube
krzysztofhillar.com - wszelkie prawa zastrzeżone
 2018-2028 All Rights Reserved